Kenia, czyli kupcie sobie wspólną żonę

2012-01-13 13:04:09 (ost. akt: 2012-03-12 13:21:08)

Znany olsztyński podróżnik Bolesław Uryn wybrał się z rodziną na dwa tygodnie do Kenii. Wcześniej zjeździł prawie cały świat, ale to była jego pierwsza wizyta na Czarnym Lądzie. Opowiedział nam o swoich wrażeniach.

Tylko w Kenii można zobaczyć czerwone słonie

Tylko w Kenii można zobaczyć czerwone słonie

Autor zdjęcia: Bolesław Uryn

- Wylądowaliśmy w stolicy Kenii Nairobi — opowiada Uryn. — Brytyjczycy, którzy tu panowali od XIX wieku do roku 1963, kiedy Kenia stała się republiką, pozostawili wiele śladów. Jednym z nich jest ruch lewostronny. Wsiedliśmy do wynajętego samochodu (20 dolarów za dzień, w cenę wliczony kierowca), a szofer powiada: Kiedy będziemy przejeżdżać przez dzielnicę slumsów, zamykajcie okna, bo potrafią zatrzymać samochód i okraść podróżnych. No więc zamknęliśmy okna.
Uryn został jednak okradziony przez … małpy. Ukradły mu okulary i torbę z owocami ze stolika restauracji, 30 km od stolicy Kenii, kiedy wypoczywał na leżaku.

Składka na żonę


— Cieszyłem się na tę Kenię, na safari — opowiada olsztyński podróżnik. — Chciałem też sprawdzić, czy to prawda, że Kenijczycy mogą mieć dwie żony. Okazało się to prawdą. Ale też dość powszechna jest poliandra, czyli związek jednej kobiety z kilkoma mężczyznami. Przyczyną jest to, że wśród niektórych ludów, na przykład plemienia Luo, panuje zwyczaj kupowania sobie żon, a to kosztuje. Bogaci mają ich kilka, a biedni ani jednej. Dlatego czasami kilku facetów składa się na żonę.
Żona i córka pana Bolesława spędzały czas leżakując, a on podróżował. Był, na przykład, w rezerwacie Masai Mara, wśród Masajów, którzy wypasają tam bydło. Dodatkowo zarabiają, występując z narodowymi tańcami dla takich jak on turystów. — Sprzedają też różne pamiątki, rękodzieło — mówi Uryn. — Maski plemienne, ozdoby w postaci paciorków, bransolety. Ale to samo można kupić w niektórych sklepach z pamiątkami orientalnymi w Warszawie. Nie można natomiast w Kenii nabyć skór zwierząt żyjących w rezerwatach, kości słoniowej, a tym bardziej wywozić z kraju zwierząt. Za próby ich sprzedaży są wymierzane wysokie kary. Na większości terenów w tutejszych rezerwatach nie widać śladów żadnej aktywności ludzkiej. Nie ma dróg i elektryczności, a poruszać się można tylko minibusem lub jeepem po wyznaczonych drogach. Wszystkie drogi do rezerwatów są strzeżone przez wartowników.

Bezkrwawe safari


Miłośnicy mocnych wrażeń jadą do Kenii przede wszystkim dla obserwacji dzikich zwierząt i łowienia wielkich ryb oceanicznych. — W rezerwacie Masai Mara żyją słonie, wiele lwów, lamparty, gepardy, czarne nosorożce, hipopotamy, krokodyle, antylopy, gazele, bawoły, żyrafy, różne gatunki ptaków — opowiada Uryn. — Można je obejrzeć z bliska podczas bezkrwawego safari i naturalnie fotografować. Zwierzęta są przyzwyczajone do wycelowanych w nie obiektywów, a lwy podchodzą bardzo blisko. Żyrafy natomiast powoli, dostojnie odchodzą.

Czerwone słonie i półtonowy marlin


Kenia jest jedynym miejscem na świecie, gdzie żyją. . . czerwone słonie. A wynika to z tego, że uwielbiają tarzać się w błocie, które ma taki kolor — opowiada Uryn. — Słonie są wielkim utrapieniem dla miejscowej przyrody. Doszło do tego, że całe połacie roślinności rosnącej na sawannach są przez nie zniszczone.
Miłośnicy wędkarstwa znajdują tutaj prawdziwy raj. W Oceanie Indyjskim, nad którym leży Kenia, można złowić olbrzymie marliny, tuńczyki, dorady czy żaglice. Rekord to marlin o wadze 513 kg. Rybostan się odradza, co w pewnym sensie jest zasługą somalijskich piratów. Boją się ich właściciele kutrów i zaprzestali połowów.

Uwaga na pchły piaskowe!


Groźne dla człowieka są choroby, na które zapadają głównie tubylcy, bo turyści się szczepią. Chodzi głównie o malarię i żółtą febrę. Ale nie ochroni nas żadne szczepienie, kiedy na plaży utnie nas pchła piaskowa, która wywołuje tungozę. Mierzące niespełna milimetr samice tych owadów wgryzają się w skórę delikwenta i żywią krwią, składając kilkaset jaj. Pogryziony człowiek drapie się i dochodzi do wtórnej infekcji. Można złapać gangrenę i sepsę. Dlatego, spacerując po piasku, trzeba nosić sandały. W Kenii mamy też akcenty polskie. Organizujemy akcje charytatywne, wysyłamy dzieciom buty. — Czy Kenię można polubić, czy powstanie z tej wycieczki jakaś książka? — pytam Boleslawa Uryna, pomny, że plonem wypraw do Mongolii i nad Amazonkę były właśnie książki.
— Kenia to wspaniały, pełen atrakcji kraj, a najpiękniejszą pamiątką są fotografie — odpowiada Uryn. — Ale dwa tygodnie to stanowczo za mało, żeby podsumować to jakąś większą publikacją.

Republika Kenii: Państwo we wschodniej Afryce nad Oceanem Indyjskim. Stolicą państwa jest Nairobi. Powierzchnia 582 650 km kw., długość wybrzeża 536 km. Kenia graniczy z Somalią, Etiopią, Sudanem Południowym, Ugandą, Tanzanią. Kenia jest członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów.


Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Paula #580586 | 178.181.*.* 1 mar 2012 01:55

    Myślę, że taka wyprawa do Kenii musi być niezapomniana. Może i mi uda się tam pojechać? Biuro Almatur ma w ofercie wycieczkę "Cztery kraje Afryki wschodniej", całkiem nie się podoba :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz